19 maja 2017

Jak tanio podróżować po Szwecji - 7 ważnych porad

Jak tanio podróżować po Szwecji? Jak wyjechać na wakacje do Szwecji i nie zbankrutować? Gdzie w Szwecji można tanio zjeść? I gdzie znaleźć tanie noclegi? Takie pytania bardzo często pojawiają się w wiadomościach, które do mnie wysyłacie. Na wysokie ceny w Szwecji skarży się wielu turystów, zdarzyło mi się nawet słyszeć takich, którzy z założenia zapierali się, że do Szwecji nie pojadą, bo drogo (to jeden z często powtarzanych argumentów, dlaczego nie warto wybrać się na szwedzkie wakacje, o których na blogu już pisałam).


Na Wasze pytania nie mam niestety jednoznacznych odpowiedzi, co nie znaczy, że tanie podróże po Szwecji są niemożliwe. Przygotowałam dla Was kilka porad, które  moim zdaniem warto wziąć pod uwagę, jeśli rozważacie wycieczkę na Północ.



1. Zacznij od planu!


Planowanie, działanie według harmonogramu i odhaczanie punktów na listach rzeczy do zrobienia - w tym wszystkim odnajduję się najlepiej. Słowo "spontan" rzadko kiedy pojawia się w moim słowniku. Niektórych może do doprowadzać do szału, ale bardzo przydaje się, jeśli liczycie na tani wyjazd do Szwecji, bo oszczędzić można już na etapie samej podróży z Polski na Północ.

Warto poświęcić trochę czasu na rozważenie wad i zalet różnych środków transportu, wybrać ten, który będzie najlepiej odpowiadał Waszym potrzebom i temu, jakiego rodzaju wycieczki lubicie. Podróż samolotem przede wszystkim trwa najkrócej i wystartować można z wielu miast w Polsce: z Poznania, Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Katowic, Gdańska, Lublina, a loty obsługują często tanie linie lotnicze (WizzAir i Ryanair). Z Polski dolecimy na sztokholmskie lotnisko Skavsta, göteborskie Landvetter, a także na lotniska w Malmö czy od niedawna Växjö. Warto pamiętać, że lotniska te są często oddalone od dużych miast, więc trzeba liczyć się z zakupem dodatkowych biletów, na przykład na autobusy lotniskowe Flygbussarna - Skavsta leży około 100 kilometrów od Sztokholmu, bilet na Flygbussa w jedną stronę kosztuje 139 kr, a więc jakieś 60 zł - zdarza się więc nawet, że bilet na samolot może okazać się tańszy.

Zależnie od tego, jaki charakter ma mieć Wasz wyjazd, może okazać się, że lepszym wyborem będzie rejs - promy do Szwecji kursują ze Świnoujścia do Ystad (Unity Line, Polferries) lub Trelleborga (TT-Line), z Gdańska do Nynäshamn (Polferries) i z Gdyni do Karlskrony (Stena Line). To korzystne rozwiązanie dla tych, którzy chcą zwiedzać Szwecję własnym samochodem lub nie martwić się o limity bagażu. Ponadto, przewoźnicy oferują też pakiety wycieczkowe. Zresztą, rejs sam w sobie może okazać się niezłą atrakcją (mam tu na myśli dyskoteki, koncerty i innego rodzaju imprezy na pokładzie). Nam w planowaniu kilka razy pomogło to, że wybraliśmy rejs nocny - noc na promie nie kosztowała tyle co nocleg w Szwecji, a od razu po zejściu na ląd mogliśmy zacząć zwiedzanie.



Niezależnie od tego, czy będziecie się poruszać w powietrzu czy po wodzie, warto poświęcić trochę czasu na porównanie ofert i zapolowanie na oferty promocyjne. Na pewno słyszeliście o portalach internetowych, które Wam to ułatwiają, bo zbierają dla czytelników o promocjach i korzystnych tanich lotach. Operatorzy promów też mają swoje promocje - a to jeden dzień w tygodniu, kiedy rejsy są tańsze, a to kampanie promocyjne, a to dni otwarte, kiedy obowiązuje inny cennik. Dobrym pomysłem może być zapisanie się na newsletter przewoźników.

Zsynchronizujcie to jeszcze z Waszymi kalendarzami i w drogę!



2. Tanio z punktu A do punktu B


Tanie przemieszczanie się po Szwecji też udaje się tym, którzy połknęli bakcyla planowania. Opłaca się rezerwowanie biletów z wyprzedzeniem. Przygotowując wpis, sprawdzałam, ile kosztowałby bilet kolejowy drugiej klasy ze Sztokholmu do Umeå - teraz, w maju, za bilet kupowany z dnia na dzień zapłacilibyśmy ok. 825 kr, a bilety na sierpień są od 455 kr, a więc prawie dwa razy taniej. Cena zależy też od tego, czy chcemy mieć zapewnioną możliwość zmiany rezerwacji lub zwrotu pieniędzy w przypadki odwołania wyjazdu. Podróż autobusem często bywa tańsza niż pociągiem.





Korzystanie z komunikacji miejskiej może wyglądać różnie w zależności od miasta - w Sztokholmie najkorzystniejszy jest zakup karty SL. Ładuje się ją biletami okresowymi lub określoną kwotą, z której ściągana będzie opłata za pojedyncze podróże. W Göteborgu można za to kupować bilety bezpośrednio w autobusach lub tramwajach. Jeśli w jednym z większych miast spędzicie kilka dni, na pewno będzie się Wam opłacać kupienie biletów okresowych, np. ważnych przez 24 albo 72 godziny. Z komunikacji miejskiej możecie korzystać bezpłatnie, jeśli będziecie zwiedzać miasta z kartami turystycznych np. Göteborg City Card (automatycznie) czy Stockholm Pass (przy wyborze droższego wariantu Pass + Travel).

Moim ulubionym szwedzkim rozwiązaniem jest to, co na wakacje proponuje Skania - karta Jojo Sommar, ważna od 15 czerwca do 15 sierpnia i obejmująca podróże pociągami i autobusami na terenie całego regionu za jedyne 675 kr (tyle kosztuje bilet miesięczny na sam Göteborg). To zdecydowanie zachęca do zwiedzania!





3. Jak sobie zarezerwujesz, tak się wyśpisz


Na wielu blogach poświęconych podróżom znajdziecie pewnie relacje z objazdówek po Skandynawii z namiotem, informacje o allemansrätten (o tak zwanym prawie wszystkich ludzi), oraz o prawie jednej nocy, które pozwala poważnie oszczędzić na noclegach, bo można rozbić się w dowolnym miejscu na jedną noc (co nie do końca oznacza możliwość rozstawiania namiotu gdzie popadnie). Namioty, kampery i pola kempingowe to nie mój styl podróżowania, więc nic Wam w tej kwestii nie doradzę, ale mogę podpowiedzieć, że oprócz hoteli, hosteli czy B&B mogą Was zainteresować vandrarhem - schroniska młodzieżowe. Te szwedzkie, które miałam okazję odwiedzić, różniły się standardem od tych, które utkwiły mi w pamięci po szkolnych wycieczkach po Polsce w podstawówce. Jeśli zdecydujecie się na zarezerwowanie pokoju w takim obiekcie, pamiętajcie, że szwedzkie schroniska młodzieżowe STF honorują Legitymację Międzynarodową Polskiego Towarzystwa Schronisk Młodzieżowych (PTSM) / Hostelling International, dzięki której możecie zyskać od 10% zniżki na noclegi. Wyrobienie legitymacji kosztuje 45 zł (25 zł dla uczniów i studentów), ja do tej pory korzystałam z Międzynarodowej Legitymacji Studenckiej ISIC-PTSM, działającej na tych samych zasadach (kosz wyrobienia 39 zł, 89 zł w wersji z ubezpieczeniem).

Znacznie częściej Szwecję miałam okazję poznawać dzięki gospodarzom z serwisu Couchsurfing, swojego rodzaju portal społecznościowy, dzięki któremu można znaleźć użytkowników, udostępniających swoje mieszkania, pokoje lub czasem dosłownie kanapy. Od pewnego czasu, gdy o Couchsurfingu zrobiło się głośno, coraz więcej osób zaczęło traktować jego społeczność jako bezpłatne hotele, ale to przecież nie o to chodziło. Couchsurfing to okazja do spotkań, wymiany doświadczeń i umiejętności, warto to docenić - żaden książkowy przewodnik nie nauczył mnie o Szwecji tyle, co sami Szwedzi. Ale swoją drogą, Couchsurfing rzeczywiście ogólnie obniża koszt wycieczki.



4. Gdy zaburczy w brzuchu...

Na tańsze żywienie się za granicą jest kilka patentów. Po pierwsze, po studencku można zabierać ze sobą prowiant. To zresztą nie zawsze jest takie proste, kiedy obowiązują nas ograniczenia wagi bagażu, poza tym taki studencki sposób na wyjazd budzi sporo emocji (we wpisie na temat tego, co warto zabrać ze sobą na wycieczkę do Szwecji, ta kwestia była dość żywo komentowana). 
Po drugie, na zakupy lepiej wybierać się do sieci tańszych marketów: Lidla, Netto czy Willy:s zamiast takich jak Coop, ICA czy Hemköp. 
Po trzecie, jedzenie na mieście podczas wakacyjnego wyjazdu wcale nie musi nas doszczętnie zrujnować. Wiele szwedzkich restauracji ma w ofercie dagens rätt/dagens lunch, danie/lunch dnia, nazywane często po prostu dagens, serwowane w określonych godzinach (np. 11.00-15.00) specjalnej cenie, często około 90-100 kr (około 40 zł). W cenę zazwyczaj wliczony jest bar sałatkowy, pieczywo, zimny napój oraz kawa.

Kroppkakor - dagens rätt z restauracji w Kalmarze

Pytt i panna - dagens rätt w restauracji w Fjällbacce


Jak czwartek, to naleśniki - pannkakor med sylt och grädde w Lysekil

Jeśli chcecie spróbować czegoś typowo szwedzkiego (np. klopsów czy smażonego śledzia), poszukajcie hali targowej (saluhall) - tam będziecie mieć na to zdecydowanie większe szanse! Z moich doświadczeń wynika, że znalezienie lokalu serwującego domowe szwedzkie danie wymaga wcześniejszych poszukiwań w internecie, zasięgania języka u tubylców albo po prostu szczęścia. 






5. Tanie zwiedzanie


Zwiedzanie ciekawych obiektów też wcale nie musi oznaczać drastycznego uszczuplenia portfeli. Fakt, są takie atrakcje turystyczne, do których wstęp nie kosztuje grosze, ale są tego absolutnie warte - jak sztokholmski Skansen (180 SEK), Muzeum Statku Vasa (130 kr) czy Fotografiska (130 kr). Od niedawna za to postanowiono, by w osiemnastu państwowych muzeach (w tym w trzynastu znajdujących się w stolicy) obowiązywał darmowy wstęp. Dzięki temu można bezpłatnie zwiedzić na przykład Moderna museet (Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej), Kungliga Myntkabinettet (Królewski Gabinet Monet), Forum för Levande Historia (Forum Żywej Historii) czy Stadsmuseet (Muzeum Miejskie) w Sztokholmie, a także Moderna museet w Malmö, Marinmusem (Muzeum Marynarki Wojennej) w Karlskronie, Världskulturmuseet (Muzeum Kultury Światowej) w Göteborgu.

Poza tym, niektóre muzea mają swojego rodzaju darmowe happy hours, jak na przykład warte uwagi Nordiska Museet (Muzeum Nordyjskie), które można zwiedzać bezpłatnie w środy 17:00-20:00. 



Wspominałam też o kartach turystycznych w Sztokholmie i Göteborgu - działają w ten sposób, że płaci się za nie raz (przykładowo, za wariant karty ważny 3 dni w Göteborgu  695 kr, w Sztokholmie 995 kr), a potem dzięki temu zyskuje wolny wstęp do wielu najważniejszych obiektów. Jestem wielką fanką tego typu rozwiązań, tym bardziej, że podczas krótkich wycieczek zazwyczaj i tak chcę zobaczyć jak najwięcej, a dzięki kartom nie trzeba z tego rezygnować w obawie o zasobność portfela. Poza tym, mogłam pozwolić sobie na turystyczne guilty pleasures, jak wycieczka autobusem typu hop-on, hop-off. W Göteborgu podobało mi się, że karta obejmowała też komunikację miejską, a więc i wyspy szkierowe południowego archipelagu.






6. Loppis na pamiątkę


Pamiątki potrafią być drogie. Za byle gadżety z motywem łosia, szwedzkiej flagi czy konika z Dalarny czasem przychodzi zapłacić wielokrotnie więcej niż są tego tak naprawdę warte.




 O tym, że czasem fajnie jest przywieźć ze Szwecji coś zupełnie innego niż produkty ze sklepów i stoisk z napisem souvenirer, pisałam Wam we wcześniejszym poście (KLIK!). Polecałam Wam wtedy rozglądanie się za szkłem, książkami, a przede wszystkim zwykłą wizytę do lokalnego marketu - bo kto powiedział, że pamiątki to tylko takie rzeczy, które można ustawić na kominku lub przyczepić do lodówki, a nie takie, które można zjeść lub wypić, najlepiej z przyjaciółmi?

Jeśli jednak lubicie pamiątki, które nie mają daty ważności, wybierzcie się na loppis, pchli targ. Lato to najlepszy sezon dla miłośników polowania na okazje. Są pchle targi na powietrzu, są takie na wielkich halach. Są takie profesjonalne, jak i mniejsze, rodzinne. I na pewno da się tam znaleźć skarby, mniej lub bardziej związane ze Szwecją, za które uda się zapłacić mniej niż w gdziekolwiek indziej! Więcej o loppisach przeczytacie w archiwalnych poście (KLIK!)


7. A na koniec...


Na zakończenie jedna ważna uwaga, która być może powinna znaleźć się na samym początku.

Nie dajmy się zwariować. Nie zafiksowujmy się tylko i wyłącznie na tym, by jak najmniej wydać, nie zajmujmy się tylko przeliczaniem cen na złotówki i ważeniem w dłoni każdej korony (no, raczej metaforycznie, bo jeśli pójdziecie śladem Szwedów, pewnie częściej przyda się Wam karta płatnicza). W ten sposób można sobie naprawdę zepsuć urlop, a jeśli jedziecie z kimś - doprowadzić do sprzeczek. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Dobre planowanie i wcześniejszy research mogą same w sobie okazać się kluczem do sukcesu, który jednocześnie pozwoli nam się w stu procentach cieszyć się z wyjazdu i przywieźć mnóstwo dobrych wspomnień.





Co Wy dodalibyście jeszcze do listy? A może macie zupełnie inne doświadczenia?
Podzielcie się nimi w komentarzach!

5 komentarzy:

  1. Chyba wazna rzecza, jak nie najwazniejsza, zeby w Szwecji nie zbankrutowac, to zabrac z soba karte EKUZ. Wiekszosc z nas mysli, ze wypadki zdarzaja sie innym tylko nie nam i to jest duzy blad. Karta nic nie kosztuje a w Szwecji w razie niespodzianki nie zaplacimy 3000kr (lub wiecej) tylko 300kr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, dziękuję, że o tym przypominasz! Skupiłam się na samych podróżach i przyjemnościach, bo to one najczęściej powtarzają się w wiadomościach, jakie otrzymuję.

      Usuń
  2. Bardzo fajne podsumowanie! Jesli chodzi o punkty 1-2, to wlasnie tutaj nauczylam sie w koncu planowania wyjazdow z wyprzedzeniem :) Efekt jest taki, ze latalam samolotem Sztokholm-Luleå za 249 koron, czy pociagiem pierwszej klasy do Umeå za 300 koron... wiec no, da sie! ;) No i fakt, darmowych atrakcji w Szwecji jest bardzo duzo w porownaniu z wieloma innymi panstwami. Jak kiedys usiadlam, by zrobic liste ''za darmo w Sztokholmie'' od reki znalazlam ze 20 punktow :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, w Szwecji planować trzeba! Dzięki temu można kupić tanie bilety na krajowe połączenia lotnicze czy kolejowe. Ja na przykład jechałem Snabbtågiem ze Sztokholmu do Kopenhagi za 195SEK! <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie jestem w trakcie planowania wydatków, wyjeżdżam ze znajomymi za tydzień do Szwecji :D Bilety na prom już mam (w Unity Line nawet cena przystępna), tani hostel znaleziony na bookingu. Tylko najbardziej się boję wydatków związanych z jedzeniem. Uwielbiam jeść na wyjazdach i zawsze wydaję za dużo na te przyjemności. Póżniej pustka w portfelu i kilka kilogramów więcej na wadze.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...