31 stycznia 2014

Blog Roku 2013 + Hagbard weekendowo

Od pewnego czasu w pasku bocznym bloga widnieje informacja, że Szwecjoblog bierze udział w konkursie Blog Roku 2013 w kategorii Pasje i zainteresowania.

Długo zastanawiałam się, czy przystąpić do konkursu, ale ostatecznie na fali mini-obchodów pierwszych urodzin bloga oraz mnóstwa pozytywnej, motywującej energii płynącej z Waszych komentarzy zdecydowałam się wysłać zgłoszenie.

Wczoraj rozpoczął się drugi etap trwania konkursu, w którym można głosować na zgłoszone blogi za pomocą smsów. 
Jeśli lubicie zaglądać na Szwecjoblog, czytać ciekawostki, oglądać zdjęcia z moich podróży czy szukać inspiracji, jakie książki wypożyczyć albo jeśli po prostu macie na to ochotę, wyślijcie proszę SMS o treści F00402 pod numer 7122 (w numerze bloga znak "0" to cyfra zero. Pamiętajcie także, aby nie wstawiać w treść SMS-a spacji).



Dla mnie byłaby to idealna wisienka (albo może raczej truskawka?) na wirtualnym szwecjoblogowym torcie urodzinowym.

źródło: Kaksmulan

Dla Was - szansa na poprawienie sobie karmy i zrobienie małego dobrego uczynku za 1zł + VAT - dochód z smsów wysłanych w głosowaniu przekazany zostanie łódzkiej Fundacji Gajusz, która prowadzi hospicjum dla dzieci osieroconych.

Z góry Wam za to dziękuję!


WARUNKI UDZIAŁU W GŁOSOWANIU SMS

1. Aby wziąć udział w Głosowaniu, należy wysłać wiadomość tekstową SMS o treści odpowiadającej numerowi kodu bloga, na który chce się oddać głos, pod numer 7122, w terminie określonym w par.1 ust. 4. Informacja o numerze przypisanym blogowi będzie podawana na stronie Konkursu: http://blogroku.pl/.

2. Poprawna treść wiadomości SMS powinna zawierać wyłącznie kod bloga podany na stronie Konkursu. W treści wiadomości SMS nie są dozwolone żadne inne znaki.

3. Koszt wysłania jednego SMS-a pod numer 7122 wynosi 1,23 zł brutto (1 zł + VAT). Głosujący mogą wysłać nieograniczoną liczbę wiadomości SMS, przy zastosowaniu zasady, że z jednego numeru telefonu można oddać po jednym głosie na dany blog.
(fragment regulaminu: http://www.blogroku.pl/2013/zasady/regulamin-sms.html )

A ponieważ dziś ukochany przez wszystkich piąteczek, to na koniec zostawię Was z jednym z moich ulubionych bohaterów komiksowych, Hagbardem, w wyjątkowo weekendowym pasku:

- Najpierw pozwala się, żeby wino oddychało...
- Nie oddycha!
- Szybko! Metoda "usta-usta"!

29 stycznia 2014

5 rzeczy o Muminkach, których (być może) jeszcze nie wiecie!

źródło
Niedawno pisałam o "dorosłej" powieści Mamy Muminków. Jako samozwańcza muminkolożka (praca dyplomowa na filologii z tłumaczenia nazw własnych w "Muminkach" zobowiązuje!) nie mogłam się jednak powstrzymać przed napisaniem paru słów o "dzieciach" Tove Jansson.

Odnoszę wrażenie, że w Polsce seria o tych sympatycznych stworzeniach jest dużo bardziej znana z japońsko-fińsko-holendersko-francuskiej ekranizacji niż z książkowego pierwowzoru. Animowana wersja moim zdaniem ma zupełnie inny klimat i pokazują życie Muminków w trochę innym świetle.

Dziś mam dla Was 5 rzeczy o Muminków, których być może jeszcze nie wiecie:
  

1. Muminki to trolle! 
Wiele osób zastanawia się, jakim zwierzęciem (!) są Muminki. Według polskiej Wikipedii są "istotami o antropomorficznej budowie ciała (nieco podobnymi do hipopotamów, ale dwunożnymi)". W zasadzie są... trollami. W szwedzkim oryginale Muminek to Mumintrollet, a cały gatunek tych stworzeń to mumintroll. Tłumacze w wielu krajach zdecydowali się nazywać je po prostu Muminkami (po angielsku: the Moomins, po niemiecku: die Mumins, po francusku: les Moumines czy wreszcie po fińsku: Muumi) prawdopodobnie dlatego, że trolle nie budzą raczej zbyt przyjemnych skojarzeń.
źródło
2. Muminki mają zimą futerko!

Choć na ilustracjach oraz w animacji Muminki wyglądają cały czas raczej "gładko", no może poza kitką na końcu ogonów lub poza grzywką Migotki i Migotka, w "Zimie Muminków" czytamy: 

Bez wiedzy Muminka jego aksamitna skóra postanowiła powoli stać się futerkiem, które mogło przydać się w zimie.

No a tak poza tym, to Muminki zapadają w sen zimowy:

A w salonie wokół największego kaflowego pieca rodzina Muminków spała długim zimowym snem. Spali zawsze od października do kwietnia, tak bowiem czynili ich przodkowie, a Muminki przestrzegają tradycji. Wszyscy, podobnie jak ich przodkowie, mieli w żołądkach porządną porcję igliwia, przy łóżkach zaś, pełni nadziei, położyli to, co mogło być potrzebne wczesną wiosną. Łopaty, okulary przeciwsłoneczne i trochę taśmy filmowej, przyrządy do mierzenia siły wiatru i tym podobne przedmioty.


 3. Bobka nie było w książkach!

Tak, tak - Bobek, zmora mojego dzieciństwa zaraz po Buce, tak naprawdę występuje tylko w animowanej wersji Muminków. Książkowa seria jest tak naprawdę pozbawiona takich negatywnych postaci jak ten wstręciuch. A Buka nie była zła tylko po prostu bardzo, bardzo samotna.
źródło

4. Tatuś Muminka uprawia tytoń a Włóczykij to Tytoniowy Dziwak!

O poletku, na którym Tatuś Muminka uprawia tytoń czytamy na przykład w "Zimie Muminków" - Paszczak chce tam sobie wybudować domek ze śniegu.

Natomiast Włóczykij w oryginale nazywa się Snusmumriken. Jeśli będziemy chcieli wydobyć znaczenie tego słowa, to otrzymamy snus czyli popularną w Skandynawii używkę - sproszkowany tytoń, który umieszcza się pod wargą oraz mumrik czyli taki jakby "stary dziwak". Cóż, Włóczykij rzeczywiście był dość specyficzny, ale na tym właśnie chyba polegał jego urok - jako mała dziewczynka skrycie się w nim podkochiwałam.

źródło

5. "Muminki" to opowieść nie tylko dla dzieci!

Mam nadzieję, że akurat tym punktem nie odkrywam dla Was Ameryki. Książki o Muminkach czyta się też wybornie w każdym wieku. Można znaleźć w nich moc przeuroczych i mądrych cytatów ("Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu" to chyba jeden z klasyków Tatusia Muminka). Ponadto można doszukać się w nich zupełnie innych, głębokich znaczeń, które nigdy nie przyszłyby do głowy dzieciom. Jeśli zatem jeszcze nie czytaliście książek Tove Jansson, albo robiliście to wystarczająco dawno, to dlaczego mielibyście nie zrobić tego teraz?


źródło
Kogo z bohaterów pamiętacie najlepiej? Oglądaliście "Muminki" jako wieczorynkę? Czytaliście jako dzieci? A może ktoś z Was czyta te książki teraz swoim dzieciom?

Follow on Bloglovin

28 stycznia 2014

wyniki ROZDANIA!

No to mam dla Was wyniki urodzinowego rozdania. Nie spodziewałam się, że aż tyle osób zainteresuje się rozdaniem! 
Dziękuję Wszystkim za udział, a poniżej wymienionym osobom gratuluję!

Losowałam tradycyjną metodą, asystował drewniany łoś słodziak, a mój P. (też słodziak) uwieczniał tę chwilę kalkulatorem ;)

"Stulatek, który wyskoczył przez okno..." wskoczy do domu Moniki z Mamo, szyć!  
Moniko, mam nadzieję, że przy czytaniu uśmiejesz się równie serdecznie, jak ja.



 W miseczce z nazwiskami osób, które udostępniły post na Facebooku karteczek było zdecydowanie więcej! Wylosowałam karteczkę z nazwiskiem Patrycji Ofierskiej
Patrycjo, mam nadzieję, że książka "Skandynawia jest piękna!" zainspiruje Cię do podróży i eksperymentów kulinarnych.


(Numery przy adresie bloga oraz nazwisku były dla mnie jedynie informacją kontrolną, czy poprawnie sporządziłam listę uczestników).

Moniko i Patrycjo, podajcie proszę Wasze adresy do wysyłki, pisząc na adres szwecjoblog@gmail.com lub poprzez wiadomość na Facebookowym fanpage'u.

A w środku tygodnia zapraszam wszystkich na post z ciekawostkami o Muminkach!

20 stycznia 2014

Disney po szwedzku (i małe podsumowanie)

Nie znam chyba nikogo, kto nie uwielbiałby disneyowskiego "Króla Lwa" (choć podobno są tacy, którzy nie płakali na tym filmie - w każdym razie tak twierdzą). Nie znam dziewczyny w moim wieku, która w dzieciństwie nie pytałaby się "czemu wilk tak wyje w księżycową noc" tak samo jak filmowa Pocahontas. Zastanawialiście się kiedyś, jak kultowe bajki i równie kultowe piosenki z bajek brzmią po szwedzku?


Jeśli jeszcze nie - to będziecie mieli okazję posłuchać kilku fragmentów właśnie teraz. Jeśli myślicie, że dawno wyrośliście z takich rzeczy, to odradzam kręcenie nosem. Oglądanie znanych filmów w obcojęzycznej wersji językowej jest świetnym treningiem języka - znamy już fabułę, więc naszych myśli nie będzie zaprzątać przewidywanie scenariusza, domyślanie się i zgadywanie, co stanie się dalej. Możemy zupełnie skupić się na tym, co i jak mówią bohaterowie. Pewnie fajnie byłoby obejrzeć znany amerykański film po szwedzku, tylko że Szwedzi przygotowując swoje wersje językowe do obcojęzycznych filmów po prostu opracowują napisy. Dubbingowane są natomiast filmy dla dzieci. Pożytek z nich dla uczących się też jest taki, że język w takich właśnie filmach zazwyczaj nie jest zbyt skomplikowany - co nie znaczy też jednak, że jest infantylny! Poza tym... ćwiczenie języka może być świetną wymówką, by po prostu wrócić na chwilę do wspomnień z dzieciństwa i na przykład zaśpiewać sobie "Hakuna Matata".


  
Hakuna matata, de är ord som är bra
Hakuna matata, gör att man blir glad
Inga bekymmer, man är lycklig var dag


Wiedzieliście, że hakuna matata to fraza z języka swahili i oznacza "nie ma problemu" albo "nie martw się"? Szwedzkie inga bekymmer to właśnie "żadnych zmartwień".




Känn en doft av kärleken, den sveper tyst förbi
En kort sekund kan allt som lever här
få känna harmoni



Pamiętacie romantyczną piosenkę "Can You Feel The Love Tonight" skomponowaną przez Eltona Johna? W polskiej wersji bajki śpiewano, że "miłość rośnie wokół nas". Po szwedzku zdecydowano się na "Känn en doft av kärleken" czyli "Poczuj zapach miłości". Jak dla mnie brzmi dużo bardziej romantycznie niż po polsku, ale anglojęzycznej wersji przeboju w wykonaniu Eltona Johna jednak nie przebije.



Har du hört en varg som ylar under månens ljus
En vildkatt blir en stjärnbild mot din kind
Kan du sjunga högt med bergens alla röster
Kan du måla allt med färger i en vind
Kan du måla allt med färger i en vind?

Nie jestem w stanie opisać mojego sentymentu do tej piosenki, jestem przyzwyczajona do wykonania Edyty Górniak. Szwedzką wersję filmu "Pocahontas" obejrzałam, chyba zanim jeszcze nauczyłam się porządnie budować zdania po szwedzku. I dzięki niej nauczyłam się dwóch nazw dzikich zwierząt: en varg - wilk i en vildkatt - żbik.



Jag kan visa en värld
Vacker, bländande, härlig
Säg om du ska va' ärlig
Har du drömt om den ibland?


"Alladyna" w wersji pełnometrażowej nigdy nie widziałam, ale jako dziecko oglądałam w soboty serialową wersję na TVP (ach, te lata dziewięćdziesiąte!). Pamiętam za to filmową piosenkę. Kiedy teraz porównuję wersję polską i szwedzką, ta szwedzka zdecydowanie bardziej wydaje mi się płynąć, nie "haczy" na polskich spółgłoskach. A poza tym, nawet głos szwedzkiego Alladyna bardziej odpowiada moim uszom.



Skönheten är hon, Odjuret är han
Men så mycket mer än vad ögat ser
Ser dom hos varann


"Piękna i Bestia" to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa. Identyfikowałam się trochę z Bellą, bo też uwielbiała czytać książki (właściwie to chyba tylko pod tym względem). No i do tego ten cudowny morał, że piękne jest też to, co niewidoczne dla oka! W języku szwedzkim bardzo lubię słowo odjuret. Djur to po szwedzku zwierzę, o- wyraża negację  (np. trevlig - otrevlig czyli miły - niemiły, ren - oren czyli czysty - nieczysty). Odjuret to takie trochę jakby "nie-zwierzę".
  



Ta't lugnt, lägg av
Inte jag, inte här.

Sådant trams, lägg av!
Inte jag, inte kär!

Uwielbiam muzykę w klimacie gospel z "Herkulesa". Uwielbiam też piosenkę Megary, w polskiej wersji filmu śpiewaną przez Natalię Kukulską. Od razu chce mi się przy niej machać nóżką do rytmu! Zdecydowanie bardziej podoba mi się polski tekst piosenki - naszpikowany różnymi powiedzeniami i frazeologizmami: ofiara z głupiej kozy, włożyć między mity, poczuć miętę... To wszystko ma w sobie tyle uroku! Wersja szwedzka jest pod tym względem bardziej "płaska". Natomiast z refrenu można nauczyć się kilku (przydatnych?) potocznych słów i wyrażeń: Ta det lugnt! - Spokojnie, wrzuć na luz!, Lägg av! - Przestań! Spadaj!, trams - bzdury, głupoty.

A Wy, jaką bajkę Disney'a lubiliście (i lubicie) najbardziej? Potrafilibyście zanucić jeszcze jakieś piosenki z disneyowskich filmów?

***

To dzisiaj! Dokładnie tego dnia ubiegłego roku postanowiłam napisać pierwszy post o Szwecji. Kiedy zakładałam Szwecjoblog, nie spodziewałam się, że aż tak bardzo dam się wciągnąć w pisanie od siebie i czytanie u innych. Moje własne miejsce w sieci stało się świetną odskocznią od tego, co robię w pracy i na studiach (a jednocześnie doskonałym tego uzupełnieniem). Na samym początku cieszyłam się jedynie na samą myśl, że moje zdjęcia przywiezione z wycieczek wreszcie zobaczy ktoś więcej niż rodzina i przyjaciele, że będę miała okazję wrócić do wielu przyjemnych wspomnień, a szwedzkimi filmami będę katować nie tylko mojego P.   :)

Do moich sukcesów związanych z blogiem do tej pory zaliczam rozpoczęcie współpracy z redakcją kwartalnika kulturalno-literackiego sZAFa, linki TU i TU (dziękuję, Małgosiu!), z portalem dziennikarstwa społecznego Grupa Desantowa  oraz z portalem etraveler.pl, a także szansę na gościnny wpis na blogu Hał ar ju, Marija? (dziękuję, Marysiu!).

Sukcesem dla mnie jest też, że dzięki blogowi udało mi się nawiązać kontakt z wieloma osobami zainteresowanymi Skandynawią, w różnych jej odsłonach. Że udało mi się trafić na mnóstwo ciekawych blogów, dzięki czemu z uśmiechem na ustach mogę codziennie czytać recenzje książek, poznawać przepisy kulinarne i związane z nimi historie, oglądać wspaniale urządzone wnętrza, podziwiać moc pięknych zdjęć z podróży po Polsce i świecie, czy po prostu śledzić, jak ubieracie w słowa Waszą codzienność.

Dziękuję Wam za to, 
dziękuję Wam także za wszystkie komentarze i maile!


Przypominam jeszcze o urodzinowym rozdaniu! O szczegółach możecie przeczytać w TYM poście lub na fanpage'u na Facebooku.

 
Follow on Bloglovin

16 stycznia 2014

Uczciwa oszustka czyli Mama Muminków dla dorosłych

Uwielbiam czytać książki. W taki dzień, jak dziś, kiedy pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłam po wstaniu z łóżka, był śnieg za oknem, nie marzyłam o niczym innym jak o tym, żeby zaparzyć sobie kawy, a potem wrócić spokojnie pod kołdrę i sięgnąć po książkę. Ostatnio jednak brakuje mi czasu, żeby czytać tak porządnie, więc czytam trochę na raty, w tramwajach czy na przerwie w kawiarni. Czasem łapię się na tym, że czytam kilka tytułów na raz, bo jedną książkę noszę ze sobą w torebce, a inną zostawiam na nocnym stoliku.

Obiecałam sobie, że muszę wreszcie przeczytać wszystkie książki, które czekają na mnie na półce. Problem polega na tym, że nie potrafię się oprzeć i ciągle dokupuję nowe, które ustawiam w kolejkę. Większość pozycji to jeszcze pamiątki z ostatnich podróży do Szwecji i biegania po pchlich targach. Ostatnio dołączyły też dwa przekłady skandynawskich powieści: norweski Człowiek, który pokochał Yngvego (wcześniej widziałam film, więc książkowa wersja po prostu musiała wcześniej czy później trafić na mój regał) oraz szwedzka Uczciwa oszustka. Dziś listonosz przyniósł mi Spokojnie to tylko Szwecja. Przewodnik po różnicach kulturowych wylicytowany na aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. "Przewodnik" zapowiada się świetnie, na pewno poświęcę mu wkrótce osobny post na blogu. 


O Tove Jansson zrobiło się ostatnio całkiem głośno. Najpierw w listopadzie 2012 wyszła biografia Tove napisana przez Boel Westin Tove Jansson: Mama Muminków (jeszcze nie czytałam; jeśli ktoś z Was miałby fantazję sprawić mi kiedyś prezent, to już wiecie, jaki byłby najlepszy), potem w ubiegłym roku na polskim rynku pojawiła się Uczciwa oszustka. Wydaje mi się, że poniekąd zaczął się proces "odmuminkowiania" wizerunku Tove, podobnie jak cała Szwecja stopniowo się "odbullerbynizowuje".

Tove Jansson kojarzymy przede wszystkim jako właśnie "mamę Muminków", a "dorosłe" książki Jansson są w Polsce raczej nieznane. Nie chcę się tu nawet specjalnie wymądrzać - po inne niż muminkowe dzieła Jansson sama sięgnęłam dopiero teraz.

Uczciwa oszustka leżąc na stoliku kusi, by wziąć ją do ręki: kusi zaskakującym tytułem i dość tajemniczą, utrzymana w zimnych tonach okładką. Kusi też do dalszego czytania już od pierwszych stron, które wprowadzają nas w świat z jednej strony zwyczajnie skandynawski, a z drugiej neizwyczajnie baśniowy. Poznajemy Katri Kling, pełną tajemnic mieszkankę Västerby, wobec której wszyscy zachowują się z dystansem i pewnym szacunkiem. Katri jest milcząca i raczej zamknięta w sobie. Ludzi niepokoją jej żółte oczy, podobne do ślepi jej bezimiennego psa oraz jej talent i zamiłowanie do liczb. Dla Katri najważniejszy był jej brat Mats, prosty i czasem bardzo porywczy chłopak, kochający powieści przygodowe i marzący o własnej łodzi. W Västerby mieszka też znana artystka, Anna Aemelin, starszawa i samotna ilustratorka książek dla dzieci, znana z książeczek o kwiecistych króliczkach oraz z pięknych, szczegółowych rysunków runa leśnego. Spotkanie tych trojga bohaterów wynika z intrygi, zaplanowanej przez Katri. Stopniowo zaczyna ich jednak łączyć coś więcej niż tylko wyrachowane plany tajemniczej kobiety. A wszystko to dzieje się podczas przejmującej chłodem, skandynawskiej zimy, która otula wioskę śniegiem i swoistą ciszą. W takiej ciszy zmysły czytelnika niemal wyostrzają się na słowa, myśli i uczucia bohaterów.

Książka napisana jest prostym językiem, który pasuje do surowości świata w niej przedstawionego. Nie ma w niej wiele typowej akcji, wiele rozgrywa się tu na poziomie emocji, wyobrażeń i przemyśleń bohaterów. Czasem zaskakuje narracja pierwszoosobowa, pojawiająca się w miejsce wiodącej trzecioosobowej. Uczciwa oszustka w zasadzie mogłaby być propozycją na jeden wieczór, która jednak na dłużej zostaje w pamięci i która jednak pozostawia po sobie pewien niedosyt i pytania o to, jak właściwie wyglądały losy bohaterów w przeszłości, z której poznajemy tylko strzępki i jak właściwie potoczy się ich przyszłość.

Na wstępie w książce pojawia się zapis: "Ani jedna z postaci w tej książce nie ma swojego pierwowzoru w rzeczywistości, podobnie jak opisana wioska, która nie istnieje na żadnej mapie". Łatwo przychodzi uwierzyć, że książkowa Västerby to swojego rodzaju wypadkowa obrazów podobnych do siebie rybackich wiosek na wybrzeżu. Ale czy postać Anny Aemelin - utalentowanej artystki, która została raz na zawsze zaszufladkowana jako autorka dla dzieci i raz na zawsze skojarzona ze swoimi uroczymi kwiecistymi królikami - czasem Wam też kogoś nie przypomina?



Tove Jansson, Uczciwa oszustka (Den ärliga bedragaren)
tłum. Halina Thylwe
wyd. Nasza Księgarnia

 
Follow on Bloglovin

13 stycznia 2014

urodzinowe ROZDANIE!!!

Dokładnie dwudziestego stycznia ubiegłego roku na Szwecjoblogu pojawił się pierwszy post.




Nie mogłam się już doczekać, żeby zaprosić Was do wspólnego świętowania pierwszych "urodzin" bloga. Zaplanowane przeze mnie rozdanie postanowiłam  ogłosić na tydzień wcześniej!

Blogującym czytelnikom chciałabym podarować Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął Jonasa Jonassona - niesamowicie wciągającą książkę, pełną niemożliwych wydarzeń od pierwszej do ostatniej strony. O "Stulatku" pisałam na blogu w sierpniu.





Co należy zrobić, żeby wziąć udział w losowaniu książki? Wystarczy na swoim blogu umieścić poniższy baner, linkując go do tego posta, a w komentarzu do posta zgłosić swój udział.




Dla Facebookowych fanów, także tych, którzy nie blogują, również mam książkę. Skandynawia jest piękna! Małgorzaty Kallin i Marii Romanowskiej to połączenie albumu z książką kucharską z przepisami z różnych części Szwecji, Danii, Norwegii i Finlandii. Przekona Was nie tylko, że Skandynawia jest piękna (chociaż wydaje mi się, że to już wiecie), ale i smaczna.




Co należy zrobić, żeby wziąć udział w losowaniu tej książki? Kliknijcie TUTAJ, aby otworzyć konkursowy post na Facebooku, a następnie udostępnijcie post na swojej osi czasu, a w komentarzu pod Facebookowym postem zgłosicie chęć udziału. Nie zapomnijcie oczywiście wcześniej "polubić" fanpage Szwecjobloga!


Post użytkownika Szwecjoblog.



Na Wasze zgłoszenia i udostępnienia czekam do 27.01.2013. Wyniki losowania ogłoszę na dzień później - tego też już nie mogę się doczekać!
 
Follow on Bloglovin

10 stycznia 2014

Dokąd pojechać, dokąd powrócić w 2014? Moje top 3!

Moim noworocznym postanowieniem jest... brak postanowień. To nie przekora, ale tym bardziej nie zblazowanie. Zamiast postanowień zastanawiałam się jednak, jakie miejsca Szwecji chciałabym odwiedzić. Oczywiście, najchętniej w tym roku.

Na pierwszym miejscu stoi Gotlandia. Niesamowita natura, piękne plaże, niezwykłe i tajemnicze skalne formacje, Wikingowie, średniowieczne mury, Ingmar Bergman... Czy trzeba jeszcze jakiś przekonujących haseł?

źródło
źródło
źródło
źródło

Numer dwa na mojej liście to Bohuslän, niewielki, najbardziej wysunięty na zachód region Szwecji, graniczący z Norwegią. Słynie z pięknych szkierów, malowniczych rybackich wiosek oraz rytów naskalnych.

źródło
źródło
źródło

Pomysł na trzecie miejsce przyszedł mi do głowy, kiedy przeczytałam, że Umeå została Europejską stolicą kultury 2014. Wycieczka do tego miasta byłaby dla mnie szansą na najdalszy do tej pory wyjazd na północ.

źródło
źródło
źródło


A miejsca, które chciałabym odwiedzić ponownie?
Bez wątpienia Göteborg, który darzę wielkim sentymentem (o tym, dlaczego, pisałam w poście poświęconym temu miastu), tym razem chciałabym wybrać się na wysepki archipelagu. Z wielką chęcią przespacerowałabym się też uroczymi uliczkami Ystad (ale chyba najpierw powinnam doczytać książki o Wallanderze). Numerem trzy byłby chyba Sztokholm. Chciałabym dać jednak szansę stolicy, by się zachłysnąć i zachwycić. Przekonać się bardziej do uroków wielkomiejskiego życia.

Zobaczymy, na co ostatecznie padnie wybór. Teraz pora tylko z fazy gdybania przejść do fazy planowania! A Wy, macie już jakieś wyjazdowe marzenia lub plany na 2014?

 
Follow on Bloglovin

05 stycznia 2014

Zamek Bosjökloster

W widoku za oknem trochę zaczyna brakować mi kolorów. Dlatego bez wyrzutów sumienia wracam do zdjęć z wakacji, kiedy trawa była soczyście zielona, a niebo jakoś bardziej niebieskie. I dlatego zabiorę Was dziś na wycieczkę do skańskiego zamku Bosjökloster nad jeziorem Ringsjön.


Nazwa zamku oznacza dosłownie klasztor Bosjö. W XI w. rzeczywiście mieścił się tu klasztor sióstr benedyktynek, który podczas reformacji został zamknięty. Przekształcono go w zamek, należący wówczas do Królestwa Danii (w XVI wieku Skania była ziemią duńską). Dziś zamek znajduje się w rękach prywatnych(właścielem od 1908 roku jest rodzina Bonde) i jest udostępniony turystom do zwiedzania.

Miejsce to przyciąga turystów przede wszystkim rozległym parkiem i pięknymi ogrodami, które mienią się paletą różnych kolorów przez cały rok.


Co można tu robić poza romantycznymi spacerami czy beztroskim odpoczynkiem na trawie, na przykład z ciekawa książką w dłoni?  Można wypożyczyć łódkę i popływać po jeziorze, zrobić zakupy w sklepie z rękodziełem i antykami czy zjeść lunch w restauracji wśród róż i z widokiem na wodę. Atrakcją dla najmłodszych pewnie będzie mini-zoo i przejażdżka na kucyku albo figle na placach zabaw (Szwedzi dbają o to, by dzieci się nie nudziły). Przy drodze prowadzącej do zamku znajduje się też pole golfowe.

Wiele miejsc przypomina o dawnym charakterze tego miejsca. Jego historię pamięta ponadtysiącletni dąb w parku. Można zajrzeć do dawnego wirydarza, który dziś dalej jest ogródkiem kwiatowo-ziołowym. Na mnie wrażenie zrobił niewielki kościół z dawnym cmentarzem, gdzie proste płyty wskazują miejsce pochówku sióstr z klasztoru.



Bosjökloster to miejsce ciekawe nie tylko w letnie, ciepłe, długie dni. Przez cały rok mają tu miejsce wystawy i koncerty, w sierpniu odbywają się największe w Szwecji targi łowieckie i wędkarskie, a tuż przed Bożym Narodzeniem właściciele zapraszają na jarmark świąteczny z wieloma atrakcjami. Co więcej, bilet wstępu (80 SEK dla dorosłych) jest ważny przez cały rok!

Źródła:
zdjęcia z własnego archiwum
 
Follow on Bloglovin
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...